GKS Katowice to, jak na ten moment, prawdziwa rewelacja rundy wiosennej. Katowiczanie po pięciu spotkaniach dopisali do swojego konta aż 10 punktów na 15 możliwych. Co za tym idzie, ich sytuacja w tabeli znacznie się poprawiła od momentu startu rundy. Zespół trenera Góraka z miejsca 16 przesunął się na 10. miejsce i tym samym oddalił się od strefy spadkowej. Na horyzoncie za to pojawiła się szansa na grę o puchary, a warto też nadmienić, że GKS nadal bierze udział w Pucharze Polski. Czy pomimo bardzo trudnego początku sezonu Katowiczanie zrobią niemałą sensację?
Ciężki początek skutkujący miejscem spadkowym – kilka słów o jesieni GKS-u Katowice
Stwierdzenie „Nieważne, jak zaczynasz, ważne, jak kończysz” świetnie pasuje do sytuacji GKS Katowice w tym sezonie. Drużyna ze Śląska rozpoczęła rozgrywki ekstraklasy w bardzo słabym stylu. W pierwszych czterech spotkaniach GKS zdobył zaledwie punkt w meczu z Zagłębiem Lubin, w którym przez długi czas gonił wynik. Tak słaby start był w dużej mierze efektem nieudanego letniego okna transferowego. Do klubu trafiło kilku zawodników dobrze znanych w lidze, jednak większość z nich zawiodła. Buksa, Rosołek czy Łukowski prezentowali się zdecydowanie poniżej oczekiwań. Transfery Emana Markovicia i Jessego Boscha również nie spełniły pokładanych nadziei. Nie są to źli piłkarze, jednak liczono, że wezmą na siebie większą odpowiedzialność za grę zespołu. Do tego doszły poważne odejścia. Oskar Repka i Sebastian Bergier w pierwszym sezonie w Ekstraklasie stanowili trzon drużyny trenera Góraka i ich odejścia były bardzo odczuwalne. W Katowicach zaczęto więc realnie obawiać się trudnej walki o utrzymanie.
Przełamanie przyszło dopiero w 5. kolejce, kiedy GKS pewnie ograł Arkę Gdynia 4:1. Od tego momentu zespół Rafała Góraka grał jednak w kratkę. Zdarzały się bolesne porażki, jak ta z Górnikiem Zabrze, a chwilę później Katowiczanie pokonywali u siebie będący w świetnej formie Radomiak Radom. Ta wynikowa sinusoida trwała do połowy października. Punktem zwrotnym okazał się mecz z Motorem Lublin. Już do przerwy widniał wynik 2:2, a tuż przed przerwą czerwoną kartkę obejrzał Jakub Łabojko. Grający w osłabieniu Motor nie wytrzymał tempa spotkania. Po przerwie Gieksa udokumentowała swoją przewagę, strzelając trzy gole. To zwycięstwo dało drużynie ogromny impuls. W kolejnych trzech spotkaniach GKS zanotował komplet zwycięstw oraz awansował do dalszej fazy Pucharu Polski.
Drużyna zaczęła rosnąć, a wokół zespołu znów pojawił się optymizm. Mateusz Kowalczyk utrzymał swoją wysoką formę. Kwota transferu była sporym ryzykiem, ale dziś można powiedzieć, że się opłaciło. Ilja Szkurin również daje drużynie jakość, a Marcel Wędrychowski miewa momenty, w których potrafi przechylić szalę na korzyść GKS-u. Mimo że sytuacja w tabeli wciąż nie była komfortowa, nastroje wokół zespołu były zupełnie inne. Zimę GKS spędził na 16. miejscu, jednak w klubie wierzono, że utrzymanie jest realne. Warunek był jeden – odpowiednie wzmocnienie kadry. I trzeba przyznać, że GKS zimą wykonał swoją pracę.

Zimowe wzmocnienia GKS-u Katowice.
Nasza liga od jakiegoś czasu jest tak wyrównana, że brak wzmocnień oznacza cofanie się. GKS boleśnie przekonał się o tym latem, dlatego już zimą dokonał transferów, które na papierze wyglądają obiecująco. Pierwszym wzmocnieniem okazał się doświadczony Mateusz Wdowiak z Zagłębia Lubin. Mimo, że 29‑latek ma już najlepsze lata za sobą, wciąż pozostaje bardzo uniwersalnym piłkarzem. Jest wybiegany, wyróżnia się dobrym dryblingiem, a przede wszystkim świetnie rozumie założenia taktyczne, co w GKS‑ie ma kluczowe znaczenie. Taki zawodnik w obecnym sezonie jest bardzo pożądany, więc pomimo kilku sezonów bez większych dokonań, Wdowiaka należy traktować jako wyraźny plus.
Kolejnym wzmocnieniem jest Erik Jirka, który wcześniej reprezentował barwy Piasta Gliwice. 28-letni Słowak był jedną z jaśniejszych postaci ofensywy Gliwiczan, strzelając w tym sezonie pięć goli. Transfer jest dodatkowo korzystny, bo bezpośrednio osłabia rywala, z którym GKS będzie walczył o utrzymanie. Na razie jego początki są przeciętne, ale warto dać mu czas. System gry trenera Góraka różni się od stylu trenera Myśliwca, więc skrzydłowy powinien jeszcze pokazać swoje atuty w Katowicach.
Ostatnim transferem w tym oknie jest wypożyczenie Damiana Rasaka. 30-letni Polak przez kilka lat reprezentował barwy Wisły Płock i Górnika Zabrze, a ostatnio grał w węgierskim Újpest FC. Mimo że jest to tylko wypożyczenie do końca sezonu, ruch ten wygląda bardzo dobrze. Rasak wyrobił sobie solidną renomę w naszej lidze, więc jego transfer poza Polskę nikogo nie dziwił. To bardzo aktywny pomocnik, który może dobrze wpasować się w styl gry GKS-u. Na razie zagrał ledwie 37 minut, więc trudno wydać o nim pełną opinię, ale docelowo prawdopodobnie będzie jednym z podstawowych zawodników pierwszego składu.
📺 [GIEKSA TV] „Mam nadzieję, że przyniosę Klubowi oraz kibicom tylko i wyłącznie powody do uśmiechu”.
🔗 https://t.co/GwncDD6hxa pic.twitter.com/YSa7wNlaqI
— GKS Katowice (@_GKSKatowice_) February 12, 2026
Świetny start wiosny – GKS Katowice jest na fali
Wiosna rozpoczęła się od wyjazdowego meczu z Zagłębiem Lubin. Katowiczanie mierzyli się z ekipą, która po rundzie jesiennej zajmowała bardzo wysokie 5. miejsce w tabeli. Wydawało się, że GKS Katowice może mieć bardzo trudne zadanie, aby przywieźć punkty z tego spotkania. Ostatecznie GKS wygrał w dobrym stylu, a nadzieja na lepsze wyniki stała się coraz bardziej realna.
W kolejnej serii gier na Nową Bukową przyjechał mocny Widzew, który chciał się zrewanżować kibicom za wcześniejszą przegraną z Jagiellonią. Ten mecz okazał się korzystny dla Katowiczan – po golu Lukasa Klemenza w 45. minucie GKS pokonał Widzew. Nikt nie zakładał tak dobrego startu wiosny, i tym samym drużyna z Katowic szybko opuściła strefę spadkową. Mimo że dwa kolejne spotkania nie przyniosły zwycięstw, a jedynie remis i porażkę, forma zespołu wciąż pozostawała co najmniej dobra. Potwierdził to hitowy mecz z Górnikiem Zabrze, który nadal uchodzi za jedną z niespodzianek tego sezonu. GKS okazał się jednak wyraźnie lepszy i pewnie wygrał to spotkanie 3:1, awansując na 10. miejsce w tabeli.
Ryzyko ewentualnej relegacji nadal jest możliwe. Przewaga sześciu punktów, co w tym sezonie jest pewnym luksusem, nie oznacza jednak, że można zwalniać tempo. Na razie w Katowicach nie zanosi się na spadek formy. Widać, że błędy popełnione latem szybko zostały naprawione. Zespół jest mocno zgrany, a każdy zawodnik zna swoją rolę w drużynie. Jednocześnie GKS jest na tyle nieprzyjemny dla rywali, że u trenera Góraka bramkę może zdobyć praktycznie każdy. W ścisłej czołówce znajdują się m.in. Arkadiusz Jędrych i Lukas Klemenz, którzy często wykorzystują stałe fragmenty gry. Jednak w tym sezonie GKS ma zdecydowanego lidera, który swoimi umiejętnościami oraz formą co tydzień udowadnia swoją wartość.
Bartosz Nowak. – MVP nie tylko w GKS-ie Katowice
To, co robi Bartosz Nowak w tym sezonie, czasami przechodzi ludzkie pojęcie. Moim zdaniem jest obecnie najlepszym piłkarzem w całej lidze. Mimo słabego startu całego GKS-u, Nowak jako jeden z nielicznych nie obniżył poziomu, a wręcz podniósł go jeszcze wyżej. W tym sezonie ma na swoim koncie już siedem goli i dziewięć asyst, co czyni go jednym z najlepszych zawodników w klasyfikacji kanadyjskiej. Dodatkowo otrzymał nagrodę „Ligowca Roku”, przyznawaną przez tygodnik Piłka Nożna. Od dawna mówi się o potencjalnym powołaniu 32-latka do kadry narodowej. Jego styl gry pasowałby do koncepcji Jana Urbana, choć szansa na występ w barażach jest bardzo nikła.
Obecny sezon jest bez dwóch zdań najlepszym w karierze Bartosza Nowaka. Mamy do czynienia z zawodnikiem, który od początku rozgrywek prezentuje równą, wysoką formę. Na dodatek gra w GKS-ie, który ma swoje problemy i nie należy jeszcze do najlepszych drużyn w kraju, co czyni jego dyspozycję jeszcze bardziej imponującą. Odejście z Rakowa mogło zwiastować powolny zjazd formy, ale sam zawodnik najwyraźniej miał inne plany.
Bartosz Nowak uhonorowany tytułem Ligowca Roku 2025 w trakcie gali tygodnika @PilkaNozna_pl.
Pomocnik GKS-u Katowice odebrał nagrodę z rąk selekcjonera reprezentacji Polski Jana Urbana.📷 @Press_Focus pic.twitter.com/1Ym2aU0AvW
— GKS Katowice (@_GKSKatowice_) January 24, 2026
Co dalej z GKS-em Katowice?
Można żartować, że dopóki w klubie jest Nowak, wszystko jakoś się ułoży. Mówiąc jednak poważnie, w tym sezonie GKS ma realną szansę zająć miejsce w środku tabeli. Lokaty 8–11 są jak najbardziej w zasięgu, przy odpowiedniej dyspozycji drużyny z Katowic. Rafał Górak, mimo problemów z początku sezonu, zdołał się z nich wykaraskać i dziś można go spokojnie uznać za jednego z najlepszych trenerów tego sezonu. Przyszłość klubu zależy od pomysłu władz na kolejne okna transferowe. Chwilowa stagnacja omal nie doprowadziła do katastrofy, dlatego chęć dalszego pozostania w lidze musi iść w parze z solidnymi ruchami transferowymi. Obecnie kadra wygląda dobrze i jest z czego budować wyniki. Tym bardziej że każdy z zawodników dostrzega efekty swojej gry w tym systemie. Następne miesiące będą kluczowe, bo to one zdecydują, z jakiej pozycji GKS Katowice przystąpi do kolejnego sezonu.